środa, 29 lipca 2015

Jestem okropna...

Wczoraj czysto.

Dzisiaj byłam pierwszy dzień na wiśniach. Bylam  11 godzin. Mysłałam że dam rade pojechać na tych 900 kcal. Ale przecież jak ktoś tak beznadziejny jak ja miałby dać radę? Pytam się jak? Gdy wróciłam do domu na 18:30 zaczęłam jeść wszystko jak leci. Mój mózg krzyczał nie ale ciało  nie chciało go słuchać. Jestem taka słaba. Mam ochotę to wszystko zwymiotować. Jestem okropną, grubą świnią. Nie zasługuję na wasze wsparcie. Mój brzuch jest twardy jak skała. Czuję że to nie będzie bezbolesna noc.


ZJADŁAM OKOŁO 1500 KCAL. CO JA MÓWIĘ?! ZJADŁAM JAKIEŚ MILION!!!

poniedziałek, 27 lipca 2015

...Regał, piła, deszcz!

Alooohaaa!

Dopiero co dostałam komputer w swe ręce i się sprężam bo chce już pójść spać.  Dostaliśmy od cioci jej stary regał więc postanowiłam zamienić go na mój stary bym mogła mieć więcej miejsca na książki. Naszykowałam stary do wyniesienia ale mimo wszelkich starań okazało się że nie mieści się w schodach i nie możemy go znieść! Siłowałyśmy się z nim (z mamą) z pół godziny. Potem zawołałyśmy brata który przeciął go piłą na pół.
Potem pojechałam do koleżanki jednak zaczęło padać więc nie pojechałyśmy. Miałam zrobić jeszcze jakieś cwiczenia ale byłam już tak strasznie zmęczona( tak, wiem, kiepska wymówka). Ręce nadal mnie bolą od dźwigania półek.

Oto dzisiejszy bilans:
pół szklanki mleka 4% (66) + 2 łyżki płatków owsianych (94) + garść jeżyn (28) = 188
małe jabłko= 30
łyżka miodu (40) + garść jeżyn (28) = 98
małe jabłko=  30
naleśnik (150) + pół pomidora + 2 lyżki sosu chili (30) = 180
małe jabłko= 30
lód OSKAR= 153
nektarynka= 55
2 sucharki razowe (36) + 2 plasterki pomidora + dżem niskosłodzony (23)= 61
TOTAL: 795/900

Jestem średnio zadowolona z dzisiejszego dnia. Przez to całe zamieszanie jadłam nieregularnie i rzeczy niezbyt dobrej jakości.

Kruszynko: Pozwolisz że na twoje pytania odpowiem w następnym poście?

Teraz idę już spać. Sen to zdrowie!
Trzymajcie się.
Ruśka

niedziela, 26 lipca 2015

...kombajn, burza, mama, komentarze, okres!!! Koleżanka?

Witajcie kochane. W tym poście chce napisać tyyyyleeee rzeczy a taaaaak mi się nie chce..
Po pierwsze wczorajszy dzień.
Nie chce mi się pisać co jadłam po kolei więc napisze tylko:
RAZEM: 1064/1100 (bez owoców)

Nie mogłam dodać bilansu wczoraj bo po południu była burza a potem nie było internetu. Rano miałam wam pokazać jaki strój kąpielowy sobie kupiłam ale zostałam zagoniona do żniw. Ach, te uroki mieszkania na wsi.

Dalej. Dopiero dzisiaj zauważyłam że są komentarze których nie przejrzałam. Musicie jednak wiedzieć że wszystkie są dla mnie ogromną motywacją i wszystkie są tak samo ważne.
A więc zacznijmy od początku.

Kruszynko: Całe życie wmawiam sobie, że chcę mieć figurę Chodakowskiej, jednak w głębi serca wolę być skinny niż fit. Sądzę, że moje życie byłoby o wiele łatwiejsze gdybym naprawdę chciała być fit.
Audrey: Dziękuję za wskazanie błędu :) Już go poprawiłam. Jeśli chodzi o to jak zyskałam to 48 kg to jest to na prawdę długa historia ( czy ktoś w ogóle chce to czytać?). Na początku tego roku postanowiła się odchudzać ,,zdrowymi,, metodami. Do lutego z 57 zrobiło się 53 kg. Potem przyszła ana i w dwa tygodnie schudłam do 50 kg. Postanowiłam jednak zacząć żyć fit. Przytyłam 2 kg i po dwóch miesiącach wróciłam do any. Wtedy właśnie schudłam do 48 w jakiś miesiąc. Moja waga zchodziła baaardzooo wolno. Znowu wróciłam do fit i teraz jestem tutaj ważąc 51 kg.  Jeśli chodzi o to co jadłam to nie wiem ile to było w okresach fit ale w pierwszym okresie any było to 400-600 kcal a w drugim 800-1000..jeju, na prawdę nie będę miała wam za złe jeśli tego nie przeczytacie.

No to muszę pisać co dzisiaj jadłam? Na prawdę mi się nie chce...Od jutra się poprawię!

Więc dzisiaj jestem w miare z siebie zadowolona (nie oszukuj, aż cię głowa boli od tych wszystkich kalorii).   Nie podjadałam i jadłam na czas. Tylko jeszcze po kolacji zjadłam 3 małe zielone jabłka których nie policzyłam
RAZEM: 1041/1100

Teraz z innej beczki, muszę się komuś wygadać. Zeszłam koło 10 na dół do kuchni a moja mama robiła akurat kotlety schabowe. Mówi mi żebym sobie jednego zjadła to ja jej że nie chcę bo jestem już po śniadaniu. Pyta się mnie co zjadłam na śniadanie. Powiedziałam prawdę: jogurt naturalny z płatkami owsianymi i dżemem. A ona że potrzebuje białka! Niech mnie nie uczy zasad zdrowego żywienia osoba która nic na jego temat nie wie! Powiedziałam jej żeby nie oczekiwała ode mnie że będę głodna kiedy ona tego chce i że zjem gdy głodna będę. Oczywiście nie zjadłam żadnego kotleta.
Jeszcze od paru dni mam okres. Nie boli mnie nic, nie jestem szalenie głodna, mam może małe wahania nastoju ale najgorsze jest to że wyskakują mi pryszcze! Nie cierpię tego.
Właśnie napisała do mnie dobra koleżanka ze szkoły czy nie chcę się gdzieś przejechać na rowerze. Zaproponowałam miejsce odległe o jakieś 10 km więc jutrzejsze ćwiczenia mam zapewnione..

Kończe już i nie przedłużam.
Trzymajcie się!!
Ruśka

P.S. Zaczęłam robić dzisiaj ocet jabłkowy :)

piątek, 24 lipca 2015

Bilans 24.07.2015 HSGD#5

Aloha!
Dzisiaj jestem z siebie zadowolona. W mieście udało mi się nic nie jeść. Kupiłam sobie brązową szamponetkę, strój kąpielowy i masło do ciała ( więcej o nich jutro). Oprócz tego śliwki, brzoskwinie, borówki i orzeszki ziemne. Moja rodzina jak zwykle okazała się nadzwyczajna bo już prawie ich nie ma.
Dziękuję Audrey za odpowiedź pod poprzednim wpisem. Troche przerobiłam twoje rady i wyszło mi coś takiego.

Moje zasady HSGD.

  • nie jem ponad wyznaczony limit
  • ćwiczę 4-6 razy w tygodniu
  • jeśli wyjdę danego dnia poza limit muszę to spalić
  • jem śniadania
  • sobota jest dniem w którym nie wliczam owoców do bilansu, w każdy inny dzień robię to
  • warzyw nie wliczam jeśli nie są częścią całego dania (np. nie liczę plasterka pomidora na kanapce ale liczę ten sam plasterek pomidora w leczo)
  • słodycze najwyżej raz w tygodniu, zero fast-food'ów
Co myślicie o tych zasadach?Zmieniłybyście co? (piszę tak choć nie wiem czy przeczyta to choć jedna osoba...)
No to dzisiejszy bilans:
  • dwie kromki chleba razowego z dżemem niskosłodzonym =195,5 kcal
  • troszkę zupy pomidorowej z makaronem =200 kcal
  • 3 brzoskwinie =132 kcal
  • kisiel nie słodzony z dwóch łyżeczek proszku =40 kcal?
RAZEM 567,5/950 kcal
Ćwiczenia: przeszłam jakieś 7 km...4 godziny łażenia
Jak już powiedziałam jestem zadowolona.
Chudnijcie :*
Ruśka

czwartek, 23 lipca 2015

Owoce i warzywa na HSGD

Witam Chudzinki!
Dzisiaj chciałam porozmawiać z  wami na temat owoców i warzyw na HSGD. Jak wiadomo trzeba jeść te produkty by nasz organizm otrzymał odpowiednią ilość witamin i innych mikro i makro elementów.
Według zasad tej diety wszystkie owoce i warzywa nie są/ nie muszą być wliczane do bilansów. Jednak wiele z nas to robi. Ja też. W końcu jeden banan ma aż 100 kcal, a 3 średnie śliwki to już 150 kcal.
Wczoraj troche nad tym myślałam. Wliczać czy nie wliczać? Kombinowałam jakby tu wymyślić złoty środek. Może nie liczyć tylko warzyw? Albo nie wliczać tylko jeśli suma wszystkich zjedzonych owoców w ciągu jednego dnia nie przekroczy 50 kcal? Ale to chyba mało prawdopodobne. Myślałam czy może  nie będę wliczać jeśli jednak przekroczą te 50 kcal to muszę to spalić.
Co Wy o tym myślicie? Wliczać czy nie wliczać? Proszę odpowiedzcie w komentarzach.
Jednak siostra jedzie ze mną do miasta...Ech, trudno.

Ruśka

Bilans 23.07.15

Siemka dziewczyny!
Wie, że nie tak powinien wyglądać początek bloga ale jestem strasznie zmęczona i post będzie krótki.  Za to jutro rano postaram się dodać moje przemyślenia na temat owoców na HSGD.  Jutro też jadę do miasta, a więc dużo chodzenia i mam nadzieję mało jedzenia. Przejdźmy jednak do sedna.

Nie chce mi się pisać co dzisiaj jadłam....
Więc uznaję ten dzień za zaliczony! Jest dobrze.
Ćwiczenia też zaliczone. Mimo że miałam dziś biegać z powodu braku czasu nie miałam kiedy. Popływałam za to 30 min i 20 min na stepperze. Jeszcze były  jakieś deski, brzuszki i pompki.

Przepraszam że tak krótko, bez sensu i nudno. Wybaczcie mi! Pomóżcie mi! Wspierajcie mnie! Bądźcie wspaniałe i trzymajcie się!

Ruśka

P.S. Zrobiłam sobie dzisiaj bransoletkę pro-ana. Więcej o niej jutro.


P.P.S. Właśnie się dowiedziałam że siostra ze mną nie jedzie!! Przez pół dnia nie będę musiała nic jeść i będę mogła w spokoju zrobić zakupy!

Ja.

Dzisiaj jak zwykle obudziłam się przed budzikiem i postanowiłam zważyć i zmierzyć się. Nawet nie wiecie jakie było moje zdumienie gdy waga pokazała 51 kg. To na prawdę o wiele mniej niż się spodziewałam.
O oto, że tak powiem moja "motylkowa metryczka'':

wiek: 15 lat
wzrost: 166 cm
najwyższa waga; 57 kg ( początek tego roku)
najniższa waga: 48 kg (marzec/kwiecień tego roku)
aktualna waga: 51 kg (23.07.2015)
aktualne BMI: 18,51 (waga prawidłowa) {co ciekawe, gdybym była 1 cm wyższa byłaby to już                                  niedowaga}


Wymiary:
kostka: 24 cm
łydka (środek): 30 cm
udo (środek): 47 cm
biodra; 89 cm
brzuch na wysokości pępka: 82 cm
talia: 67 cm
biust: 83 cm1
nadgarstek: 16 cm (!!! gdy ważyłam 49 kg to było 14 cm!!!)
ramię (środek): 25 cm
szyja ( u podstawy): 34 cm

Postanowiłam też wrzucić moje zdjęcia ( tylko proszę, krytykujcie z umiarem)



















Wiem, że moja waga spada baaardzooo powoli więc będę się ważyła co tydzień i mierzyła co dwa. To moje cele:
I. 49 kg
II. 47 kg
II 45 kg.

Chciałam jeszcze serdecznie podziękować za słowa wsparcia w komentarzach pod poprzednim i jednocześnie pierwszym postem. Arigatou!




Ruśka

środa, 22 lipca 2015

Witajcie Motylki!

Nie wiem jak mam zacząć. Może tak: jestem tu by być taka jak wy. Chyba nieźle co? A więc się przedstawię. Możecie mi mówić Ruśka. Mam 15 lat, 167 cm wzrostu i ważę...no właśnie ważyłam się ostatnio jakieś 3 miesiące temu. Stawiam że ważę jakieś 52 kg.
Moja historia nie jest pełna wzruszeń, wzlotów i upadków. Jest chyba zwyczajna. Na początku tego roku postanowiłam zacząć żyć fit. Potem była ana. Potem znowu fit. Potem znowu ana. Potem znowu fit. I teraz znowu ana. Moja waga w tym czasie zjechała od 57 kg do 48 kg i właśnie do tych 52 kg.
Aktualnie jestem na HSGD. Trzeci dzień. Tyle że wczorajszy zawaliłam. Mówiłam sobie że przecież już nie chciałam się głodzić itp., itd.. Teraz jednak jestem pewna. Po wakacjach moje ciało musi wyglądać wspaniale. Może kiedyś opowiem wam dlaczego jestem tak zdeterminowana.
Już kiedyś miałam założonego bloga. Jednak chyba tylko miesiąc. Jakoś mimo tych wszystkich zapewnień nie znalazłam tam motywacji. Mam nadzieję że teraz bedzie inaczej.
Błagam pomóżcie mi z gąsieniczki przemienić się w takiego Motyla jak Wy!!
Ruśka