Wczoraj czysto.
Dzisiaj byłam pierwszy dzień na wiśniach. Bylam 11 godzin. Mysłałam że dam rade pojechać na tych 900 kcal. Ale przecież jak ktoś tak beznadziejny jak ja miałby dać radę? Pytam się jak? Gdy wróciłam do domu na 18:30 zaczęłam jeść wszystko jak leci. Mój mózg krzyczał nie ale ciało nie chciało go słuchać. Jestem taka słaba. Mam ochotę to wszystko zwymiotować. Jestem okropną, grubą świnią. Nie zasługuję na wasze wsparcie. Mój brzuch jest twardy jak skała. Czuję że to nie będzie bezbolesna noc.
ZJADŁAM OKOŁO 1500 KCAL. CO JA MÓWIĘ?! ZJADŁAM JAKIEŚ MILION!!!
Mam dzisiaj to samo i również myślę podobnie. Ja zjadłam 1100 i też mam wyrzuty sumienia
OdpowiedzUsuńNie myśl o tym, nie pomoże.
OdpowiedzUsuńDoskonale Cię rozumiem. Tez pracuje fizycznie i na początku robiłam tak ze jadłam bardzo mało a później jak wracał do domu to wpychalam w siebie ile się da, taka byłam głodna. Teraz staram się jeść regularnie i trochę więcej bo energia jest potrzebna do pracy, a i tak będę chudnąć bo to poniżej zapotrzebowania. Przemyśl to i może postaraj się w dni pracujące zjeść trochę więcej tak ok. 1300.
OdpowiedzUsuńGłowa do góry, jutro nowy lepszy dzień. :)
Ja też trzymam za Ciebie kciuki i jak chcesz to wpadnij tez do mnie ;)
OdpowiedzUsuńMożesz też pisać do mnie na gg- 41458354
Trzymaj się ;)
Każdy ma lepsze dni i gorsze.
OdpowiedzUsuńBędzie lepiej. Zobaczysz.
Trzymaj się chudo ! :*
Co tam u Ciebie?
OdpowiedzUsuń