Po pierwsze wczorajszy dzień.
Nie chce mi się pisać co jadłam po kolei więc napisze tylko:
RAZEM: 1064/1100 (bez owoców)
Nie mogłam dodać bilansu wczoraj bo po południu była burza a potem nie było internetu. Rano miałam wam pokazać jaki strój kąpielowy sobie kupiłam ale zostałam zagoniona do żniw. Ach, te uroki mieszkania na wsi.
Dalej. Dopiero dzisiaj zauważyłam że są komentarze których nie przejrzałam. Musicie jednak wiedzieć że wszystkie są dla mnie ogromną motywacją i wszystkie są tak samo ważne.
A więc zacznijmy od początku.
Kruszynko: Całe życie wmawiam sobie, że chcę mieć figurę Chodakowskiej, jednak w głębi serca wolę być skinny niż fit. Sądzę, że moje życie byłoby o wiele łatwiejsze gdybym naprawdę chciała być fit.
Audrey: Dziękuję za wskazanie błędu :) Już go poprawiłam. Jeśli chodzi o to jak zyskałam to 48 kg to jest to na prawdę długa historia ( czy ktoś w ogóle chce to czytać?). Na początku tego roku postanowiła się odchudzać ,,zdrowymi,, metodami. Do lutego z 57 zrobiło się 53 kg. Potem przyszła ana i w dwa tygodnie schudłam do 50 kg. Postanowiłam jednak zacząć żyć fit. Przytyłam 2 kg i po dwóch miesiącach wróciłam do any. Wtedy właśnie schudłam do 48 w jakiś miesiąc. Moja waga zchodziła baaardzooo wolno. Znowu wróciłam do fit i teraz jestem tutaj ważąc 51 kg. Jeśli chodzi o to co jadłam to nie wiem ile to było w okresach fit ale w pierwszym okresie any było to 400-600 kcal a w drugim 800-1000..jeju, na prawdę nie będę miała wam za złe jeśli tego nie przeczytacie.
No to muszę pisać co dzisiaj jadłam? Na prawdę mi się nie chce...Od jutra się poprawię!
Więc dzisiaj jestem w miare z siebie zadowolona
RAZEM: 1041/1100
Teraz z innej beczki, muszę się komuś wygadać. Zeszłam koło 10 na dół do kuchni a moja mama robiła akurat kotlety schabowe. Mówi mi żebym sobie jednego zjadła to ja jej że nie chcę bo jestem już po śniadaniu. Pyta się mnie co zjadłam na śniadanie. Powiedziałam prawdę: jogurt naturalny z płatkami owsianymi i dżemem. A ona że potrzebuje białka! Niech mnie nie uczy zasad zdrowego żywienia osoba która nic na jego temat nie wie! Powiedziałam jej żeby nie oczekiwała ode mnie że będę głodna kiedy ona tego chce i że zjem gdy głodna będę. Oczywiście nie zjadłam żadnego kotleta.
Jeszcze od paru dni mam okres. Nie boli mnie nic, nie jestem szalenie głodna, mam może małe wahania nastoju ale najgorsze jest to że wyskakują mi pryszcze! Nie cierpię tego.
Właśnie napisała do mnie dobra koleżanka ze szkoły czy nie chcę się gdzieś przejechać na rowerze. Zaproponowałam miejsce odległe o jakieś 10 km więc jutrzejsze ćwiczenia mam zapewnione..
Kończe już i nie przedłużam.
Trzymajcie się!!
Ruśka
P.S. Zaczęłam robić dzisiaj ocet jabłkowy :)
Dobrze CI idzie, tak trzymaj!
OdpowiedzUsuńDziękuję! Masz może swojego bloga? Chętnie bym poczytała.
UsuńKochana bardzo ładnie Ci idzie :D
OdpowiedzUsuńKiedyś chciałam mieszkać na wsi. Bardzo podobały mi się takie życie na świerzym powietrzu, wśród zwierząt i pięknych widoków. Teraz sobie tego nie wyobrażam. Nadal kocham wieś, ale tylko w wakacje/ ferie na dłuższą metę nie potrafiłabym tak żyć, chociaż przy sezonowych pracach można spalić sporo kalorii :P
Też mam ocet jabłkowy, ale taki ze sklepu :P a ty jak go robisz ?
Tak wgl jak poznałaś Anę ?
Kruszynka
Dobrze Ci idzie, nie daj się schabowym :D Dzięki za odp., mam nadzieję, że mnie też uda się zejść do tych 48 *.*
OdpowiedzUsuńNa cerę polecam maseczkę z drożdży lub kurkumy (uwaga- barwi :D), fajnie działają na takie niespodzianki. Podobnie jak tonik z octem jabłkowym, tylko trzeba rozcieńczyć wodą (np w proporcjach 1:3), bo sam jest za mocny i może podrażniać.
Trzymaj się ;*
Dobrze, ze nie jadłaś tego schabowego! Na wsi po mimo tych zapachów i ciężkiej pracy jest wspaniale. :) Trzymaj się! :)
OdpowiedzUsuń